Boże Narodzenie w obiektywie

Być może czekasz na szybką i prostą instrukcję, jak ustawić aparat do zdjęć pod choinką, aby uchwycić niepowtarzalne momenty i chwile spędzone z rodziną.

Może dzisiaj ją ode mnie otrzmasz :)

Ale chcę się dziś podzielić z Tobą czymś trochę innym.

Jak robiłem bożonarodzeniowe zdjęcia

Jeszcze kilka lat temu, kiedy moi dwaj synowie byli mali (teraz mają 8 i 7 lat), robiłem zdjęcia jakbym uczestniczył w wyścigach. Plan był zawsze taki sam:

Szybko! Trzeba uchwycić ich błyszczące oczy, kiedy wchodzą do pokoju
ze świecącą choinką! Szybko sfotografować zimne ognie! I dzieci oświetlone przez zimne ognie! Szybko zrobić zdjęcie szopki bożonarodzeniowej!
Potem od razu sfotografować ozdoby i łańcuchy, które dzieci własnoręcznie wykonały!

A później szybko uchwycić, jak rozrywają ozdobny papier! Jak walczą
z kartonami! W jakim napięciu czekają na to, co znajdą wewnątrz!
I na koniec to szczęście, kiedy widzą swoją wymarzoną zabawkę!

Ale podczas realizacji planu, najczęściej działo się coś takiego:

Co jest? Na razie zrobiłem tylko zdjęcie jak podchodzą do choinki i widzę
w podglądzie, że coś nie gra. Lampa błyska za mocno! Muszę szybko zmienić ustawienia. Czy ISO nie jest czasem za wysokie? Dobra, drugi obiektyw!
Muszę też zmienić miejsce, tu gdzie jestem ujęcie nie jest dość ładne.

Filipku, popatrz na mnie!

Vojtusiu, tutaj!

Mniej więcej tak wyglądały nasze święta w obiektywie...

Jeszcze długo po tym jak dzieci rozpakowały prezenty, przeglądałem zdjęcia żeby upewnić się, że mam chociaż kilka dobrych ujęć, że będziemy mieć jakąś pamiątkę. 

Tak samo było w urodziny, na szkolnych zabawach, podczas pierwszego
dnia w szkole...

W kółko to samo.

Najważniejsze chwile spędzane z dziećmi oglądałem przez obiektyw.

A potem odłożyłem na chwilę aparat

Nawet nie potrafię opisać swojego zaskoczenia, kiedy przed jednymi urodzinami zdecydowałem się odłożyć aparat i nie robić zdęć. Przeżywałem wtedy fotograficzny kryzys :)

Najpierw byłem zdenerwowany. Czy mogę sobie na to pozwolić? Mogę nie fotografować tego, co fotografują wszyscy? Czy na pewno przeżyjemy
bez zdjęcia, na którym Filipek zdmuchuje świeczki?

Ale nastała ta chwila. Pierwszy raz od sześciu lat, od czasu jak się urodził. Urodziny, które na prawdę spędziliśmy wspólnie.

To dwie różne rzeczy: fotografować dziecko jak zdmuchuje świeczki,
a zdmuchiwać je razem z nim. Robienie zdjęć jak bawi się samochodzikiem to zupełnie coś innego, niż wspólna zabawa. Tak samo jak robienie zdjęć jak wycina z ciasta pierniczki, a wycinanie ich razem.

I nie mówię już o tym, że wycinanie ciastek z trzyletnim dzieckiem to nie to samo, co wycinanie z czteroletnim. Wycinanie z pięcioletnim dzieckiem też jest zupełnie inne,

To są zupełnie różne rzeczy, atmosfera jest inna.

Krótko mówiąc, obserwowanie wydarzeń przez obiektyw i ciągłe myślenie o ISO, przysłonie, czasie, czy kompozycji, to nie to samo co spokojne przeżywanie wydarzeń, bez niepotrzebnych myśli. Bycie obecnym. Tu i teraz. Emocje są zupełnie inne, wspomnienia również, to... to po prostu trzeba przeżyć.

No, nie wiem jak będzie u Ciebie, ale wiem, że w te święta moja 9-miesięczna Agnieszka będzie miała na prawdę mało zdjęć. W zamian przeżyjemy wszystko wspólnie, a święta będą pełne uśmiechu i wydarzeń, których fotografować nie muszę. Dlaczego? Ponieważ będą tak intensywne, że zostaną w naszej pamięci na zawsze.

Ale jak ustawić ten aparat? :)

Zakładam, że robimy zdjęcia w pomieszczeniu, w którym jest mało światła
i chcemy uchwycić świąteczną atmosferę, światełka, lampki, zimne ognie... Ponieważ jesteśmy w pomieszczeniu, korzystamy z ogniskowej o wartościach
od 17 mm do 60 mm.

Idealny jest tryb M. Na razie bez lampy.

Zacznij z wyższym ISO, na przykład 800 albo 1600. Ustaw małą wartość przysłony (może być najmniejsza możliwa), a czas dobierz taki, aby zdjęcie było pod względem ekspozycji w sam raz lub trochę ciemniejsze. Powinno być to przynajmniej 1/50, ale lepsze będzie 1/100. Przy dłuższych czasach zdjęcie mogłoby być rozmazane przez trzęsące się ręce, mógłby je też rozmazać ruch fotografowanych osób.

Zdjęcie jest zbyt ciemne?  

-> Ustaw wyższe ISO albo mniejszą wartość przysłony

(jeśli mamy obiektyw ze zmienną jasnością np. 1:3,5-5,6, może nam pomóc robienie zdjęć z mniejszą ogniskową. Szersze ujęcie - ustawiamy przysłonę
na wartość 3,5 przy długiej ogniskowej.  Zbliżenie – minimalna wartość przysłony 5,6)

Zdjęcie jest za jasne?  

-> Ustaw niższe ISO, większą wartość przysłony albo krótszy czas

Zdjęcie jest całe rozmazane?

-> Skróć czas

Trzeba jednocześnie zwiększyć ISO albo zmniejszyć wartość przysłony.

Rozmazany ruch na zdjęciu?  

-> Skróć czas

Jednocześnie będzie trzeba zwiększyć ISO albo ustawić mniejszą wartość przysłony.

Potrzebujesz zwiększyć ISO, ale boisz się szumu?

Lepsze zaszumione zdjęcie, niż rozmazane :)

Potrzebujesz mniejszej wartości przysłony, ale to niemożliwe?

Zostaje nam rozjaśnić zdjęcie wyższym ISO.

Albo włączyć światło 🙂 Jeśli jeszcze jakieś mamy.

Jeśli nie możesz zapalić żadnego dodatkowego światła i nie możesz ustawić wyższego ISO, ogarnicza Cię Twój aparat. Zostaje mieć nadzieję, że Mikołaj przyniesie Ci jaśniejszy obiektyw (dzięki któremu ustawisz mniejszą wartość przysłony).

Dlaczego właściwie tryb M? 

A  dlaczego trzymamy się ISO, czasu i wartości przysłony, które zapewnią zdjęcie "w sam raz" albo trochę ciemniejsze? 

Ponieważ w takim przypadku lampa wyprodukuje tylko trochę światła,
aby doświetlić scenę. Gdyby lampa błysnęła mocno, zniszczyłaby świąteczną atmosferę.

Dopiero teraz włączamy (otwieramy) lampę błyskową. Zostawiamy tryb TTL. Aparat sam zadba o to, aby lampa błysnęła tylko trochę i nie zniszczyła atmosfery. Jeśli masz zewnętrzną lampę i biały sufit, mozesz też lekko skierować lampę w stronę sufitu.

Polecam zostawić automatyczny balans bieli, ponieważ scenę będzie oświetlało kilka źródeł światła. Jeszcze lepszym wyjściem jest robienie zdjęć w RAW i zajęcie się balansem bieli dopiero podczas edycji na komputerze.

Możliwe, że instrukcja będzie pomocna dla bardziej zaawansowanych fotografów, ale robienie zdjęć w źle oświetlonym pomieszczeniu to nie jest nic łatwego. Szczególnie jeśli chcemy zachować panującą w nim atmosferę.

Pewnie będziesz mnie przekonywać, że kilkoma zdjęciami niczego nie popsujemy. Masz rację. Chodzi o znalezienie tej niewidzialnej granicy, momentu, w którym warto odłożyć aparat. Albo odwrotnie, kiedy należy go wziąć.

U mnie sprawdziła się ta druga opcja. Przeżywanie najważniejszych chwil bez aparatu. Obserwowanie błyszczących oczu. A później, kiedy dzieci rozpakowują trzeci albo czwarty z kolei prezent, zrobienie jakiegoś zdjęcia. Na urodzinach też mogę przecież zrobić dzieciom zdjęcie dopiero wtedy, kiedy dojadają tort.
Nie muszę mieć zdjęcia ze zdmuchiwaniem świeczek.

Wesołych Świąt :)

Autor: Josef Cvrček 

Josef Cvrček

SEKRET PIĘKNYCH ZDJĘĆ

Jak też mieć takie

SEKRET_ZDJEC

Do czego potrzebne jest mi Twojego e-maila?

Potrzebuję ich, abym mógł wysłać Ci Twój link do transmisji, a w przyszłości wysyłać kolejne foto wskazówki i instrukcje oraz informacje 
o moich kursach. We wszystkich moich mailach 
znajdziesz link do rezygnacji z subskrypcji. 
W każdej chwili możesz mi powiedzieć: "Pepo, stop". Dzięki Twoim danym będę mógł informować Cięo ważnych rzeczach również
za pośrednictwem portali społecznościowych. Tutaj znajdziesz moje 
zasady ochrony danych osobowych.